Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 12 listopada 2017

O lotniczych przechowalniach

Dziś będzie nieco inaczej bowiem post będzie opowieścią o miejscu, którego zapewne nigdy nie uda mi się odwiedzić, a wczytanie się w jego historię zainspirował dzisiejszy jedyny przelot jaki udało mi się uchwycić po ponad tygodniu. Historia jednej małej maszyny jaka pojawiła się dziś nad powiatem przed 14.00 wiąże się z miejscem niezwykłym, które można określić przechowalnią samolotów, a która znajduje się w USA na pustyni Mojave w Kalifornii. W miejscu, które dzięki aurze pozwala na "składowanie" samolotów wycofywanych ze służby przez rozmaite linie lotnicze, miejscu gdzie część z nich dociera do kresu lotniczego życia, a część po pobycie w swoistym lotniczym magazynie, trafia do służby czasami na innym kontynencie i w zupełnie innej niż macierzysta linii lotniczej. Na pustyni Mojave na ewentualną drugą szansę czekają maszyny wycofane ze służby przez ponad tysiąc linii lotniczych na całym świecie. Poza USA największa lotnicza przechowalnia znajduje się w Alice Springs w Australii a więc miejscu pustynnym podobnie jak Mojave - wszystko po to aby maszyny, które tam się znajdą miały szansę przetrwać jak najdłużej nienarażone na niszczące metal warunki atmosferyczne. O lotniczych przechowalniach powstał w 2014 roku interesujący materiał stacji BBC opisujący tego typu miejsca na świecie, warto także odwiedzić tę witrynę, gdzie opisane są amerykańskie lotnicze przechowalnie. I na koniec sprawca całego zamieszania - coraz rzadszy samolot na niebie - Fokker 100 w barwach linii Swiss Air wykonujący jeden z trzech dziennych lotów z Zurichu do Warszawy. Noszący znaki HB-JVC Fokker służbę rozpoczął w czasach, gdy kilka miesięcy brakowało mi do ukończenia pierwszej klasy ogólniaka czyli blisko 25 lat temu w marcu 1994 roku i rozpoczął loty w barwach linii American Airlines. Po blisko dziewięciu latach maszyna została wycofana ze służby w AA i trafiła na pustynię Mojave w lutym 2003 roku, aby powrócić do pracy już na innym kontynencie i w innej linii lotniczej w rok później. Po trzynastu latach Fokker, który na początku latał dla jednej z największych linii lotniczych USA, potem przez rok czekał w lotniczej przechowalni na powrót do służby, nadal przewozi pasażerów dla Swiss Air i co jakiś czas pojawia się w locie do Warszawy przelatując nad powiatem. A ponieważ te maszyny powoli znikają z nieba nad Europą być może za jakiś czas maszyna ze zdjęcia wróci na pustynię Mojave...


Pozdrawiam!

poniedziałek, 16 października 2017

Cztery kontynenty czyli bajeczny dzień spottera

Bajka. Tak jednym słowem można opisać dzisiejszy lotniczy dzień nad okolicami Pajęczna. Kiedy kilkanaście miesięcy temu podczas audycji w Radio Ziemi Wieluńskiej otzymałem pytanie dlaczego fotografuję z taką pasją przelotówki ciężko było odpowiedzieć na nie w sposób prosty. Dziś dla kogoś kto od siedmiu lat swoją pasją dzieli się z innymi dzięki internetowi odpowiedzią było pojawienie się nad powiatem prawie dwudziestu lotów długodystansowych - pięknych maszyn lecących po dziesięć, jedenaście godzin i gdzieś po drodze przecinających niebo nad Twoją głową. Lecących nad dwoma, czasami trzema kontynentami i na trasie mających mały punkt gdzieś nad Europą. Nigdy dotąd nad powiatem tego samego dnia nie pojawiły się loty łączące nie dwa czy też trzy ale cztery kontynenty. Jeden poleciał przy tym nad czterema... Gdyby jakimś trafem na niebie nad Pajęcznem pojawił się lot z/do Australii byłby komplet destynacji obejmujących niemal całą Ziemię. Brakowałoby tylko jakiejś maszyny lecącej z/do Ameryki Południowej ale jak na razie nad Polską takiego lotu zobaczyć się nie da.  Skończyło się na maszynach lecących na lub nad czterema kontynentami i dawno już niespotykanej ilości ponad 300 klatek wykonanych od wschodu niemal do zachodu Słońca. Z tego zbioru do prezentacji trafi nieco mniej zdjęć - po pierwsze nie chcę nudzić a po drugie aura niby sprzyjała fotografowaniu przelotówek okazała się dość kapryśna i wisząca w powietrzu lekka mgiełka i sporo wilgoci kilka zdjęć mi zwyczajnie popsuła. Selekcja była ostra a zacząć wypada od znakomitego poranka.
Sygnał, że może być dziś ciekawie był poranny przelot maszyny cargo należacej do linii Southern Air lecącej z Ameryki Północnej z Cincinnati w stanie Ohio w USA do Bahrajnu nad Zatoką Perską a więc do Azji. 



Kilkanaście minut później pojawił się nad powiatem najważniejszy element dzisiejszej układanki - lot łączący Amerykę Północną z Afryką. Bohaterem okazał się Boeing 77W lini Air Cairo lecący z Nowego Jorku do Kairu, który po drodze przeleciał nad Atlentykiem, przeciął Europę od Norwegi przez Polskę po Bułgarię, zahaczył o zachodnie wybrzeże Turcji nad Morzem Egejskim a więc Azję i lądował po blisko dziesięciu godzinach w powietrzu w Egipcie. Pikanterii dodaje fakt, że ostatnia maszyna tej linii jaka trafiła do mojego archiwum sfotografowana została nad powiatem cztery lata temu...



Po mocnym poranku przyszedł czas na wyczekiwanie co jeszcze. Gdyby nie to, że przed południem kilka maszyn z lecących z USA m.in do Turcji, Izraela czy też Jordanii poleciało trasą nad Warszawę zapewne prezentacja byłaby jeszcze okazalsza. Ale wystarczyło poczekać i po 12 na trasie północ - południe znów zrobiło się tłoczno. w ciągu 20 minut pojawił się Dreamliner lecący z Doha do Bostonu, potem A380 Emirates na trasie Dubaj - Kopenhaga a chwilę po nim kolejny Dreamliner z Doha do Kopenhagi. Z tej trójki wybrałem lot łączący Azję z Europą czyli maszynę Emirates, która najładniej "wleciała" na matrycę aparatu.



Wspomnianą wyżej trójkę uchwyciłem już w drodze na nowe miejsce gdzie wykonuję zdjęcia a dziś korzystając z dnia wolnego wszystko wskazywało, że będzie to udana wyprawa. Faktycznie kilka minut przed 13 pojawiły się maszyny Qatar Airways w drodze za Atlantyk. Z czterech jakie dziś poleciały nad powiatem wybrałem tę, która do pokonania miała najdłuższą trasę - z Doha do Houston w Teksasie a więc Azja - Ameryka Północna. Lot QTR713 jest jednym z najdłuższych jakie przelatują nad okolicą - pokonuje lecąc w ten sposób ponad dwanaście tysięcy kilometrów i trwa ponad piętnaście i pół godziny.



Pozostało więc czekać na kolejne niespodzianki... I ta pojawiła się przed 15 na trasie Europa - Azja. Zwykle lotem łączącym te dwa kontynenty jaki pojawia się nad Pajęcznem jest popołudniowy przelot Emirates z Kopenhagi do Dubaju ale dziś wreszcie po kilku miesiącach "upolowałem" zmiennika. Dlatego powrotny Emirat się nie pojawi za to zaprezentuję długo wyczekiwaną i kilka razy już przegapioną przeze mnie maszynę linii Iran Air. Ktoś, kto śledzi bloga wie, że już kilka razy ale także kilka lat temu pokazywałem tu maszyny tej linii. Były to sędziwe Airbusy A310 a tymczasem od kilku miesięcy na trasach Europejskich linia z Iranu używa nowszych maszyn Airbusa - A330. Spotterzy z innych części Polski lubią te maszyny bowiem wyróżniają się one interesującym elementem - posiadają chyba największy sticker (czyli malowanie spodu kadłuba) wśród fotografowanych maszyn pasażerskich. Po zobaczeniu i wykonaniu dzisiejszych zdjęć muszę przyznać rację - robi wrażenie i dla mnie dość mało interesujący zwykle A332 wygląda przepięknie. Zresztą zobaczcie sami - to samo zdjęcie w dwóch odsłonach...





I na koniec lot na trasie Europa - Ameryka Północna bo przecież tego zabraknąć tu nie może. Była szansa, że ten fragment układanki wypełni dziś Dreamliner lotu - wszak w poniedziałki lata z Krakowa do Chicago ale jak na złość minął dziś powiat od zachodu przelatując nad Załęczem, trzeba więc było wypatrywać jakiejś maszyny Turkish Airlines. Tych pokazało się dziś nad okolicą kilka ale dopiero ostatni z lotów za Atlantyk ze stolicy Turcji dał się sfotografować w dobrej jakości. Poleciał tuż przed 16 na trasie Stambuł - Toronto i zamknął dzisiejszą historię...


Pozdrawiam!

niedziela, 1 października 2017

Atrakcji jak na lekarstwo...

Witajcie! I znów na wpis trzeba było czekać. Niestety na aurę nic się nie poradzi a nie ma większej frustracji dla spottera niż pogoda jaką przyniosły trzy pierwsze tygodnie września. I nawet ostatnich kilka dni pogodnej aury nie zastąpi straconych kilkunastu jednych z najlepszych dni do obserwacji, jakie deszczowa aura zabrała w tym roku. Dla porównania w ubiegłym roku to wrzesień był miesiącem kiedy udało się wykonać najwięcej zdjęć w roku. Wprawdzie końcówka tegorocznego września i początek października dała nieco nadziei, że tegoroczna jesień może być jednak interesująca w lotnicze obserwacje ale na horyzoncie pogodowym znów raczej pochmurne dni a więc i szans na fotografowanie będzie pewnie mało. Tak jak wspominałem ostatnich kilka dni nieco oddało z wrześniowej szarugi, choć nie wszystkie ciekawostki jakie pojawiły się nad okolicą udało się uchwycić. Uciekł przede wszystkim lecący prosto z fabryki Boeinga w USA nowy B747-800 w wersji Cargo dla Qatar Airways (26 września po 15.30), uciekł w piątek Boeing C-17 Globemaster lecący kilka minut po 12.00 na południe i przegapiłem tankowanie AWACS'a także w piątek. Z tych kilku słonecznych dni udało się zaledwie kilka przyzwoitych klatek bo niestety mój MAK średnio lubi taką aurę i jakieś 80 procent zdjęć lądowało w koszu, ale zaprezentuję trzy zdjęcia, które jakoś wyglądają... Pierwsze zamyka wrzesień i jednocześnie to pierwsze dobre zdjęcie wykonane na nowej miejscówce całkiem niedaleko Pajęczna i jeszcze bliżej mojego domu, na północnym skraju powiatu, gdzie wreszcie znalazłem dobry punkt do zdjęć maszyn w ruchu północ - południe i zachód - wschód, które od dłuższego czasu omijają Pajęczno o około 20-25 kilometrów. Wczorajszy przelot maszyny A330 Swiss Air z Zurichu do Pekinu był dobrym testem czy nowe miejsce nadaje się do "pracy" - efekt mówi chyba wszystko...


Dziś również były plany wyjazdowe ale skończyło się na wizycie w Pajęcznie i tym razem los się uśmiechnął. Już przed południem polowałem na lot Emirates z Dubaju do Kopenhagi bowiem na radarze pokazała się maszyna, o której aplikacja nie mówiła nic ponad numer lotu. To o tyle ciekawe, że taka sytuacja to rzadkość w przypadku lotu jak ten. Trzeba było jednak czekać do popołudnia aby maszyna pojawiła się w locie powrotnym. W międzyczasie nad powiatem poleciał A330 Turkish Airlines z Waszyngtonu do Stambułu dając okazję do wykalibrowania ostrości...


A po 16.30 nadleciał nadal tajemniczy A380 Emirates i po wykonaniu zdjęć i zajrzeniu do bazy maszyn Emirates wszystko stało się jasne. Moja kolejna maszyna w pierwszym komercyjnym locie nad Europą złapana :) Najnowszy A380 we flocie linii z Dubaju nosi znaki rejestracyjne A6-EUZ i do służby trafił... wczoraj po dostawie z Hamburga a dziś po raz pierwszy przewiózł pasażerów nad Europą. A oto i on:


Teraz pozostaje tylko czekać na złotą jesień i liczyć, że trafi się trochę wolnego czasu na robienie zdjęć. Pozdrawiam!

czwartek, 31 sierpnia 2017

Nadchodzi jesień...

Kończą się tegoroczne wakacje i coraz mocniej pachnie już jesienią. Tą spotterską widać na niebie nad okolicą od kilku dni - ruch dużych maszyn niemal zamarł. Coś pojawi się z rana (czyli El Al z Los Angeles do Tel Avivu, najczęstszy poranny gość jesienno - zimowy), jedna lub dwie maszyny późnym popołudniem i na tym koniec. Owszem po obrzeżach powiatu pędzi sporo maszyn ale zgodnie ze zwyczajem z przełomu lata i jesieni bliżej niż 30 kilometrów od Pajęczna nie podlecą uciekając nad Kleszczów od wschodu lub Załęcze od zachodu. Pozostaje więc wykorzystanie ostatnich promieni Słońca i chwytanie późno popołudniowej rotacji linii Qatar Airways z Kopenhagi do Doha, wyczekiwanie na A380 Emirates z Kopenhagi do Dubaju lub trafienie jakiegoś zabłąkanego lotu z popołudniowej rotacji z południa Europy do USA. A, że dzień błyskawicznie robi się coraz krótszy, to jeszcze tydzień, może dwa i na łapanie Qatara będzie zbyt ciemno, pozostanie tylko Emirates gdzieś do końcówki listopada, potem i on będzie leciał gdy będzie już zbyt ciemno... W zamian za to co jakiś czas w okresie jesienno - zimowym trafi się jakiś nalot z lub do USA/Kanady w okolicach południa. Ale to już inna historia ;) Tymczasem na zakończenie niezłych w sumie spottersko wakacji 2017 trzy maszyny z ostatnich czterech dni sierpnia - pełna ilustracja tego jak układa się fotografowanie RNAV w ostatnich dwóch tygodniach. A na koniec bonus z połowy miesiąca, który czeka na prezentację...

Na początek wspomniany przedwieczorny Qatar - jedna z trzech rotacji tej linii do i z Kopenhagi. Pierwsza leci zwykle przed 6 rano z Doha i wraca około 10 i zimą najczęściej jest pierwszym widocznym na niebie nad Pajęcznem szerokokadłubowcem. Druga do stolicy Danii leci przed 12.00 i wraca przed 19, zaś trzecia za dnia widoczna tylko latem z Doha leci nad powiatem po 19 a wraca przed 22. Od czerwca do początku września to lot powrotny drugiej rotacji jest "najlepszym" materiałem do fotografowania. To jedno z ostatnich tegorocznych zdjęć lotu QTR160 - 27 sierpnia 18.47 :)



Drugie zdjęcie to ów zabłąkany popołudniowy przelot za Atlantyk - tym razem jednak to lot opóźniony z popołudniowego ruchu maszyn Turkish Airlines do USA i Kanady. Maszyna Turkish Airlines lecąca ze Stambułu do Toronto, po drodze, zapewne z powodów jakiegoś poważnego przypadku medycznego na pokładzie lądowała w Bukareszcie i po dwóch godzinach poleciała dalej do Kanady. Niestety nie udało mi się znaleźć informacji jaki był powód tego awaryjnego lądowania. Jako, że pojawiła się nad powiatem niemal o zachodzie Słońca trzeba się było do zdjęcia mocno przyłożyć ale było warto ;)



I trzeci popołudniowy gość - najpewniejszy na niebie nad Pajęcznem czyli Emirates z Kopenhagi do Dubaju. Zazwyczaj na tej trasie lata kilka maszyn na przemiennie obsługujących tę trasę (dla chętnych zapis historii ostatnich dwóch miesięcy lotów (link) ale dziś poleciała na tej trasie maszyna, która "wygoniła" mnie z domu i skierowała do Działoszyna, bo jak mi się wydawało tam miała być ładnie widoczna "z profilu". Trzeba więc było szybko pokonać 20 kilometrów i znaleźć jakieś dobre miejsce na ustawienie sprzętu i mobilnego statywu ;) Ostatecznie wybór padł na parking pod stadionem Warty Działoszyn i jak się okazało wybór był trafiony. Dlaczego akurat tym razem zdjęcie z profilu - odpowiedź prosta, a kto czyta bloga może się domyśli - malowanie maszyny. Dzisiejszą rotację wykonywał bowiem drugi Airbus A380 Emirates w specjalnym malowaniu United for Wildlife - pisałem o tym ponad rok temu, więc by nie zanudzać odsyłam do tego posta. W maju 2016 uchwyciłem A380 o regu A6-EEQ, dziś jego bliźniaka A6-EEI ale w dużo lepszej jakości :) 



I na koniec jedno zdjęcie z 13 sierpnia - pierwsze dobre zdjęcie jednego z najładniejszych w mojej opinii nowych malowań starych linii lotniczych czyli nowe malowanie Air Canada, na które polowałem od kilku miesięcy ale jak to bywa albo brakowało pogody albo maszyna uciekała daleko od Pajęczna - tym razem pokazała się z profilu...



A teraz trzeba poczekać na wrześniowe i październikowe zdjęcia - to mój ulubiony okres spottingu, oby tylko pogoda i ruch na niebie dopisał :) Pozdrawiam!

wtorek, 15 sierpnia 2017

Moje lotnicze Dąbki 2017... (Małe, większe i te największe)

Czas na drugą odsłonę lotniczych fotografii z pobytu w Dąbkach. Tym razem przegląd maszyn linii zagranicznych jakie można tam obserwować. Tak na marginesie to obecnie jedno z najlepszych miejsc wakacyjnych nad polskim morzem dla miłośników spottingu. Dziś pokażę sześć różnych maszyn a wisienką na torcie będzie najlepsze zdjęcie wykonane w ubiegłym tygodniu i w tym roku :) Ale zaczniemy od najmiejszej maszyny jaka trafiła na matrycę mojego aparatu a uchwycenie której było jednym z "zadań" wakacyjnego pobytu. Mowa o Bombardierze CS300, maszynie, którego starszą wersję (CS100) już kilka razy uchwyciłem nad powiatem, bowiem użytkuje ją linia Swiss Air i pojawia się ona w lotach z Zurichu do Warszawy. Młodszy konstrukcyjnie CS300 to maszyna średniego zasięgu, która oblatana została w 2015 roku zaś pierwszy egzemplarz trafił w grudniu 2016 roku do linii Air Baltic z Łotwy. Drugim użytkownikiem tych maszyn w Europie są linie Swiss i być może już wkrótce jakiś kanadyjski Bombardier pojawi się nad powiatem w locie Swiss do Warszawy. Ja prezentuję czwartego Bombardiera jaki trafił do służby w Air Baltic o znakach rejestracyjnych YL-CSD - maszynę niemal nową bowiem oddaną do linii lotniczej 2 czerwca 2017 roku. Uchwyciłem ją w locie z Rygi do Berlina 6 sierpnia:



Sporym zaskoczeniem podczas pobytu w Dąbkach była okazja dołożenia do archiwum maszyn linii Air France wykonujących loty długodystansowe. Do tej pory udało mi się zaledwie kilka razy uchwycić maszyny tej linii - jednej z największych w Europie i na świecie, dysponującej flotą ponad 250 maszyn różnego typu i latającej na wszystkie kontynenty, ale były to zdjęcia małych maszyn wykonujących połączenia na terenie Europy. Tymczasem nad Dąbkami pokazały się trzy maszyny tej linii, z których zaprezentuję dwie - jako pierwszy Boeing 777-200 czyli najstarsza rozwojowo wersja Boeinga 777. Na zdjęciu wyprodukowany w 2002 roku B772 lecący z Paryża do Szanghaju.



I drugi gość znad Loary - tym razem Airbus A330-200 - zaledwie o rok starszy od poprzedniej maszyny samolot lecący z Paryża do nowej destynacji na "mojej" lotniczej mapie czyli miasta Wuhan w Chinach. Dla ciekawych świata - Wuhan jest stolicą prowincji Hubei w środkowych Chinach. Jest to także największy port śródlądowy na rzece Jangcy w Chinach (trzeciej najdłuższej rzece świata).



Czas na trzy największe maszyny uchwycone w Dąbkach. Oczywiście w tym gronie dominowały samoloty Lufthansy - czterosilnikowe A380 oraz nieco mniejsze także czterosilnikowe A340-300. Na początek A343 lecący z Frankfurtu do miasta Nankin w Chinach. Tutaj także ciekawostka historyczna bowiem Nankin to dawna stolica Chin, a rolę tę pełniło kilka razy w długiej historii Państwa Środka. Obecnie to blisko czteromilionowe miasto jest stolicą prowincji Jiangsu.


I na koniec dwa największe liniowce pasażerskie ś‌wiata. Jako pierwszy jeden z kilku A380 Lufthansy jakie trafiły na matrycę w ciągu kilku dni pobytu w Dąbkach - trzeba było dokonać małej selekcji i do prezentacji trafiła maszyna lecąca 10 sierpnia z Frankfurtu do Szanghaju nosząca znaki rejestracyjne D-AIMM. To blisko trzyletnia maszyna nosząca nazwę Delhi (Lufthansa nadaje swoim A380 nazwy niektórych miast, do których lata ta linia). 



A teraz czas na najlepsze zdjęcie wykonane w Dąbkach. To kolejny A380 w kolekcji ale tym razem jeden z najładniejszych jakie pojawiają się nad Polską od czasu maszyn linii Qantas. A380-tki lini Asiana od dłuższego czasu wywołują spore poruszenie w spotterskim środowisku, tym bardziej, że do wiosny tego roku koreańska linia nie wysyłała w trasę do Frankfurtu największej pasażerskiej maszyny świata posługując się jeszcze starszymi modelami Boeinga 747. Pojawienie się lotu AAR542 na niebie nad Dąbkami wieńczyło dzień - tym bardziej, że zazwyczaj było to około 20.00 a więc w ostatnim momencie do zdjęć ale i w najlepszym świetle :) Za obróbkę tego zdjęcia podziękowania należą się Mirkowi Zagórskiemu, człowiekowi, który wykonuje fantastyczne zdjęcia w okolicach Bochni i jeśli przeglądacie czasami flightradar.24, to z pewnością natraficie na jego zdjęcia ilustrujące lecący gdzieś na świecie samolot.


I na tym koniec relacji z wakacyjnego lotniczego szaleństwa. A za rok... możliwe, że będą "Moje lotnicze Dąbki 2018" ;)